sobota, 26 listopada 2016

Płynąć z falą

Ostatnio staram się żyć tak, by nie zamartwiać się na zapas. Żeby poddać się przeznaczeniu, przyszłość jest nieunikniona i nie mogę się jej bać. Szkoda nerwów na coś, co i tak się wydarzy. To jest bardzo trudne. Co chwilę gdzieś dopada lęk, czasem tak bezsensowny, że wstyd się przyznać. Np wczoraj znalazłam awizo w skrzynce. Mąż mi mówił że nie ma sensu jechać na pocztę bo na pewno nie będzie, ale się uparłam "bo będę się denerwować". I miał rację. Teraz muszę czekać do poniedziałku, i zgodnie z tym co sobie założyłam, staram się tym nie denerwować. To bardzo trudne gdy w głowie pędzą mi myśli: a może to Inea? a może Rzecznik Praw Pacjenta? Albo ZUS? I wymyślam tysiąc planów, co zrobię gdy to będzie list od .... i będzie niepomyślny. Sama sobie tłumaczę, że moje nerwy sytuacji nie zmienią. Tylko jak przekonać samego siebie? Tym bardziej mnie to dziwi, że takimi bzdurami się zadręczam, bo straciłam dziecko i to jest PROBLEM, reszta to jakieś pierdoły. A więc spróbuję płynąć. Z falą. Czasem dobrze jest nie mieć nad czymś kontroli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz